Uwaga, pomysł klienta!

Będzie po całości. Co wrażliwsi klienci usług branży reklamowej – nie czytajcie. Jak bowiem pisze True z sewisu beyond madison avenueservicing the client sucks. Właśnie tak – pałką w łeb. Albo – drogi kliencie – zrozumiesz po co musisz pracować na tuning służbowego auta dyrektora kreatywnego, albo – fora ze dwora.

Nie, ten tekst nie będzie (w tonie prześmiewczym) na temat najnowszych trendów na krótkie spodenki i koszule bahama w działach kreacji. Nie będzie historyjek o kreatywnych, którzy zapytani o podanie napoju u klienta zaznaczają, że oni o tej porze wyłącznie zieloną herbatę.

Będzie – całkiem poważnie – o głupocie pana klienta.

- Nieprofesjonalnie? Będzie jeszcze gorzej. Taki oto, obrzydliwie nieprofesjonalny plakat wisi w agencji, w której mam przyjemność pracować. Ton szyderczy bierze się z praktyki w pracy z klientem, który zatrudniając agencję, uwielbia wyrzucać pieniądze w błoto.

Pan Wielep, bo o nim mowa, zwykle jak z rękawa sypie cennymi sugestiami, choć nie zawsze potrafi napisać brief. Prawdę mówiąc zastanawiam się, po co agencje zatrudniają kogokolwiek poza akancką hałastrą. Wielep bowiem nie oczekuje od agencji dostarczania najlepszych dla niego rozwiązań. Wystarczy mu potwierdzenie własnego geniuszu, pogłaskanie ego pracownika najważniejszego z działów korporacji – specjalisty do spraw baloników z logo. Na targach branżowych Wielep-specjalista nadyma się niczym zamówione przez siebie balony – oto przypadła mu rola reprezentanta. Na ostatnim szkoleniu pan Trener przecież tak ładnie opowiadał, jak wszyscy powinni czuć się wzmocnieni identyfikacją z matuszką – firmą.

Pokrzepiony własną omnipotencją Wielep staje przed nowym potencjalnym sukcesem – kampanią reklamową. I tu zaczynają się schody. Oto na spotkanie przychodzą Ludzie z Agencji, którzy zdają się nie okazywać należnego Wielepowi szacunku. Zupełnie nie rozumieją, że nie zostali zatrudnieni do rekomendowania własnych rozwiązań. Próbują nawet kwestionować (sic!) zasadność podejmowanych przez Wielepa decyzji i planów na przyszłość…

Nie będzie Agencja Wielepowi pluła w twarz! Nikt lepiej nie wie, kim są klienci i ich potrzeby, nikt lepiej nie zaplanuje optymalnego zakupu powierzchni reklamowej. A kreacja? Lepsze robi wszak siostrzeniec Wielepa! Za nic typografia, za nic kompozycja. Logo ma być większe, a hasło jeszcze bardziej niebieskie, no i ciągle za mało na prawo.

Kiedy już agencja przebiegła w maskach przeciwgazowych dwadzieścia razy wokół poligonu, nadchodzi Wielki Dzień – emisja reklamy. Dzień Triumfu Wielepa. Wreszcie może zdobyć dowody na niekompetencję agencji – oto nie zobaczył swojego bannerka na stronie głównej onet.pl.Kampania reklamowa kończy się, Wielep otrzymuje upragnione raporty. Ponieważ wreszcie agencja dała klientowi, czego chciał, wyniki były rzecz jasna do niczego. Drżyjcie akanci – za chwilę Wielep zażąda zmiany agencji…

Zaprawdę, powiadam Wam klienci, i Wy – akancki pomiot – dawanie klientowi czego zażąda, może skończyć się tylko źle. TO MY WIEMY LEPIEJ ;-)

technorati tags:, ,

7 responses to “Uwaga, pomysł klienta!”

  1. Łukasz

    Tak mi się skojarzyło z jednym skeczem wystawionym ostatnio na blogu Briefu… polecam

  2. maciek

    A ktoś odpowie na odwieczne pytanie – „czemu klient zawsze wybiera najgorszy projekt” ?
    Przedstawiasz 3 prototypy to na 90% możesz być pewien, że nie wybierze tego nad którym najdłużej siedziałeś – tylko ten który skleciło się dzień wcześniej, ot tak – żeby nie wyglądało łyso dając dwa.

  3. mediafun

    Z moich ulubionych „hitów” klientów jest jeszcze taka akcja:
    projekt(y) trafiają do klienta, po czym wydruki odbywają całą drogę w firmie, od sekretarki do prezesa i potem wracają w formie poprawek, które wyglądają mniej więcej tak:
    - pani Krysia woli łososiowy zamiast tego śliwkowego
    - czy da się logo zrobić złote
    - „pan prezes” trzeba wszędzie pisać wielką literą
    - te zielone linie nie kojarzą się z wiosną tylko z jesienią
    - proszę zrobić jeszcze jedną wersje, a końcowe teksty prześlemy potem
    - tamte falki zamienić na koła, takie morskie…
    i inne kwiatki.. przykładów można mnożyć :-)

  4. DrLex

    A tam dramatyzujecie. Jakby wasze dzieci wam płaciły to byście chodzili na rękach, bo tak chcą?
    Jak w agencji pracują lamusy co nie umieją ustawić klienta to potem co się dziwić.

  5. unqtom

    DrLex ma rację, jak się ma charyzmę i gadane lepsze niż prezesa to problem sam znika, a ci co mają problemy z klientami to najwidoczniej powinni się doszkolić z „negocjacji” i ze „sposobów wywierania presji” :D

  6. fkgrl

    Nie rozumiem tego felietonu. Tfu, tzn. rozumiem.
    No bo jak chcecie decydować za klietna co mu jest potrzebne, to faktycznie… Felieton. Hehehe…
    Poza tym, już tak na poważnie. Na styku pzedsiębiorstwo-klient odbywa się bardzo ważny proces. Jeżeli się go spapra czy nieudolnie go poprowadzi, to później powstają takie felietony. Bo nic innego nie pozostało. ;)

    Pozdrawiam.

  7. Buzz by eryk orłowski from Google Reader

    [...] Zobacz także: Uwaga, pomysł klienta! [...]

Leave a Reply