Startup Weekend Warsaw #2

Ponieważ wydaje się, że przyszedł czas na doroczną notkę, kilka wrażeń po zakończeniu SWWAW#2.

Uczestniczyłem w imprezie dla startupów po raz pierwszy – jako mentor od User Experience – być może więc wszystkie wady i zalety są typowe dla tego rodzaju wydarzeń, ale mam wrażenie, że chociażby anglojęzyczna formuła SWWAW narzuciła pewne ramy. Po kolei.

Pierwsze wrażenie po piątkowych 60-sekundowych prezentacjach – jest źle. Bardzo wielu prezentujących nie słyszałem, gdyż mamrotali niewyraźnie. Kolejna grupa, to osoby kompletnie nieprzygotowane. Wbrew pozorom, minuta to całkiem sporo na wygłoszenie 3 kluczowych zdań, w których jesteśmy w stanie streścić kim jesteśmy, dla kogo jest nasz produkt i jak ma działać. Na upartego można to odczytać z kartki, można wykuć na pamięć, można wreszcie (należy?) potrenować wcześniej. Zwłaszcza, jeżeli nie występujący nie czuje się pewnie w wystąpieniach po angielsku.

Kolejny problem, to forma prezentacji. Ile wystąpień można zaczynać od zadania retorycznego pytania do publiczności? ;) Na miejscu kandydatów na przedsiębiorców odwiedziłbym wcześniejsze edycje takiej imprezy i przygotował solidnie – między innymi ze sposobem prezentacji pod grupę docelową. W przypadku SWWAW, do słuchaczy, głosujących przecież na bodaj 20 najciekawszych rozwiązań, najłatwiej było dotrzeć z produktami do nich zaadresowanymi. Co najlepiej widać na przykładzie produktu firmowanego przez Magdę Ostoję-Chyżyńską (40 hours) – przeznaczonego dla programistów. Zdobył najwięcej punktów w głosowaniu publiczności, przepadł u sędziów.

Zauważyłem, że niekoniecznie dobrze sprzedają się tzw. wariaci. Taktyka „byle zauważyli, choćbym miał pokazać pośladki” jakoś się nie sprawdza ;-) Tak naprawdę lepiej/wystarczy sklecić składnie kilka zdań o swoim pomyśle, by przyciągnąć uwagę, zwłaszcza w tłumie mamroczących bezładnie.

Po pierwszym dniu byłem nastawiony pesymistycznie, tymczasem w sobotę miałem okazję poznać bliżej pomysły kilku zespołów i przyznam, że zaskoczyły mnie pozytywnie. Niestety, część nie miała żadnych szans w niedzielnym finale – nie odpowiadały na podstawowe pytania. Po co, dla kogo, jaki jest model biznesowy. Nieliczne zespoły pokazały efekty swojej dwudniowej pracy, spora część nie potrafiła odpowiedzieć na proste pytania sędziów. Niektórzy odpowiadali w sposób sugerujący, że zwyczajnie nie zrozumieli pytania zadanego po angielsku.

Wygrał pomysł ciekawy, acz moim zdaniem wcale nie najlepszy. Był za to najlepiej sprzedany, a w oczach sędziów zyskał spójnością pomysłu biznesowego. Trochę mi żal kilku innych, ale szczerze gratuluję zwycięzcom.

9 responses to “Startup Weekend Warsaw #2”

  1. Robert Drózd

    „Na miejscu kandydatów na przedsiębiorców odwiedziłbym wcześniejsze edycje takiej imprezy i przygotował solidnie…”

    - no, na miejscu kandydatów byś pewnie nie przyszedł na taką imprezę, bo poradziłbyś sobie ze swoim pomysłem w inny sposób.

    Wydaje mi się, żę te SWW to takie przedszkola, gdzie można wyłowić talenty, choć niekoniecznie coś z tego wyjdzie. Rebusy zamiast zablokowanego ekranu, come on.

  2. PvB @QRprez

    Bardzo trafne podsumowanie. Należę niestety do tej grupy nieprzygotowanych i chyba dlatego właśnie polegliśmy. Było to jednak dla mnie bardzo ciekawe doświadczenie i cieszę się, że mogłem wziąć w tym udział.
    Dziękuję Tobie i pozostałym mentorom za cenne wskazówki, które są chyba największą wartością jaką można wyciągnàć z takiej imprezy.
    Teraz mamy czas na spokojną analizę całego pomysłu, przemyślenie wszystkich błędów i wyciągnięcie wniosków.
    Mimo, iż jesteśmy grupą osób, którą połączył SWWAW, to nie rozchodzimy się, lecz zamierzamy dalej kontynuować pracę nad pozytywnie ocenionym przez mentorów pomysłem QRprez! :-)

  3. Maciek Gorywoda

    Myślę, że bardzo ważne jest to, co powiedział człowiek od TED: Na Startup Weekend masz szansę zbudować zespół i dowiedzieć się wielu rzeczy na temat promowania i popularyzacji swoich projektów. Ale sam projekt nie jest ważny – prawdopodobnie jest do bani i i tak upadnie ;) Ważne, że z zespołem i z odpowiednim przygotowaniem merytorycznym jesteś w stanie tworzyć ciągle to nowe projekty. Być może w końcu któryś okaże się strzałem w dziesiątkę.

    Dla mnie SWWAW był przede wszystkim spojrzeniem na tworzenie aplikacji www od innej strony. Na co dzień zajmuję się backendem. Tutaj robiłem za web designera :)

  4. Marek Publicewicz

    Wielkie dzieki Eryk za wszystkie wskazowki podczas weekendu – nasz pomysl (SpeedReader) niestety sie nie przebil, ale impreze uwazamy za bardzo udana.

    Mielismy okazje porozmawiac z kilkoma naprawde ciekawymi mentorami, i mysle, ze bardzo duza wartoscia jest mozliwosc dyskusji na temat pomyslu z kilkoma doswiadczonymi osobami, z ktorych kazda patrzy na te sama rzecz w nieco inny sposob.

    Podobnie jak QRprez, my rowniez ciagniemy temat; weekend pokazal nam, ze byc moze pierwotna koncepcja (speed-reading jako taki), o ile jest ciekawa, to nie jest to temat masowy; prawdopodobnie bedziemy szli w kierunku bardziej ‘mobile reading’, z przekazem pt. ‘wygodne czytanie na telefonie’ niz ‘popraw szybkosc czytania’. Czyli wlasciwie kombinacja speed-readingu z Instapaper/Readability.

    Na dniach wypuszczamy 1sza wersje aplikacji do AppStore, mamy dwie rozne domeny (jedna bardziej pod speed, druga bardziej pod mobile), zrobimy kilka roznych landing pages kierowanych do roznych grup ludzi, podepniemy pod kilka kampanii na Google Adwords i zobaczymy czy/co przemawia do ludzi :)

    Jeden z mentorow bardzo zainteresowal sie naszym pomyslem, byc moze dlatego, ze pochodzi ze srodowiska wydawniczego. To tez troche daje kopa psychicznego, co z tego wyniknie – zobaczymy!

  5. Michal Karczewski

    Hej,

    ja również przyłączam się do podziękowań Marka za mentoring. Dla mnie najcenniejszy była właśnie możliwość konsultacji projektu z doświadczonymi ludźmi z różnych branż. Piszcie co chcecie ale tak szerokie spojrzenie pod różnym kątem na własny pomysł (a raczej jego realizację) jest bezcenny jeśli jest się otwartym na rady. Z mojego punktu widzenia za mało było designerów w ux/ui. Wiedziałem, że w pewnym momencie będą dylematy i od razu zapisaliśmy się na listę. Następnym razem gdy pojedziemy do Krakowa na start up weekend to zaczynam szkieletu aplikacji na kartce z różnymi wersjami designu i omawiam go po kolei z kolejnymi zespołami – dzięki temu projekt przestaje być też anonimowy.

    No dobrze było, w domu nie pracuje się przez kilkadziesiąt godzin w jeden weekend :-)

    Serdeczności
    MK

  6. Kuler

    Trochę z zewnątrz komentarz: a może powinniście potraktować takie wydarzenia jak taki Jam Session, bez napięcia ‘biznesowego’ ale za to właśnie się posprawdzać w różnych zespołach itd.

    No i jeszcze pytanie do Was, czy ma tych 60sec. startupowych prezentacjach prezentowane są tylko aplikacje (ewentualnie SAAS) sieciowe czy jakieś systemy usługowe też? ………………………………………………….
    Pytam, bo minuta to jednak czas na 3 zdania co i jak, ale z drugiej strony powoli trzeba wychodzić na zewnątrz i wymieniać te wszystkie archeo-rozwiązania na te efektyne i normalne już w online (że posłużę się przykładem MZK, MPK itp., działające na zegary, autobuso-przystanko-rozkładowe mechanizmy, które funkcjonują w logice świata sprzed wynalezienia radiotelefonu). Tyle jest do zrobienia (w tym, za pieniądze i biznesu i unii)…

Leave a Reply