Michał Openchowski (kolega z argonautów) podrzucił mi url strony dontclick.it. Oto projekt, który rzuca wyzwanie „nawykowi klikania” w interfejsie www.
Mechanizm klikania umożliwia sprawowanie kontroli nad treścią strony www sposób intuicyjnie przyjęty – wszak używamy przycisków w życiu codziennym, choćby włączając światło. Pomysłodawca projektu doszedł jednak do wniosku, że użytkownik niepotrzebnie traci czas na ruchy myszką pomiędzy kolejnymi kliknięciami. Zaowocowało to rezygnacją z kliknięć. Nawigacja odbywa się przy użyciu gestów myszki (ang. gestures) – odpowiednich ruchów kursorem nad aktywnymi obszarami.
W zamyśle projekt ma przynieść odpowiedzi na pytania o konsekwencje rezygnacji z nawyku klikania. Co się stanie, jeśli usuniemy jeden z podstawowych elementów interakcji z interfejsu? Będzie to zmiana na lepsze, czy gorsze?
Dotychczas zebrane dane:
- 1 256 145 wizyt na stronie,
- 743 173 kliknięcia – 147 425 przypadkowych i 166 127 zamierzonych,
- 316 612 osobom nie brakuje możliwości kliknięcia,
- 195 680 brak tej możliwości.
Przyjrzyjmy się pomysłowi. Pierwsze, co przychodzi mi na myśl, to analogia zaczerpnięta z książki Luke’a Wroblewskiego (Visual Approach to Web usability, John Wiley & Sons 2002). R w samochodzie oznacza Reverse, a nie Rotate tires (obróć koła) – trudno byłoby sobie wyobrazić nagłą zmianę na to drugie. Standard interakcji w sieci nie jest może aż tak sztywny i rozpowszechniony, ale z całą pewnością obejmuje manipulację obiektami przy pomocy naciśnięć klawisza myszy.
Z drugiej strony, teoria bezpośredniej manipulacji mówi o 3 elementach (Schneiderman, za About Face 2: The Essentials of Interaction Design – Alan Cooper & Robert Reimann, John Wiley & Sons 2003):
- wizualna reprezentacja manipulowanych obiektów,
- fizyczna akcja zamiast wprowadzania komend tekstowych,
- natychmiastowy, widoczny efekt operacji.
Interfejs „bezklikowy” w zasadzie spełnia wszystkie te warunki. Gorzej z zakorzenionymi przyzwyczajeniami użytkowników, które z czasem przeobraziły się w standardy. Owszem, bezpośredniej manipulacji w każdym przypadku trzeba się nauczyć kiedyś po raz pierwszy, ale nauka ta powinna być łatwa dla użytkownika. Dodatkowo, interfejs bezklikowy zaburza granicę między manipulacją aplikacji i manipulacją treścią (zawartością) – ta pierwsza nie powinna w teorii wymagać żadnych dodatkowych umiejętności. Polega głównia na zarządzaniu programem, poprzez jego interfejs. Manipulacja zawartością to zwykle tworzenie, modyfikacja i przesuwanie danych przy pomocy manipulatora (np. tablet), wymagającego odpowiedniego przeszkolenia.
Cooper dzieli bezpośrednią manipulację na 3 fazy:
- spoczynkowa – zanim użytkownik podejmie jakąś akcję,
- przechwytywanie – użytkownik rozpoczął manipulację, rolą interfejsu jest wyraźne oznaczenie tego faktu oraz wskazanie potencjalnych uczestników akcji (innych elementów interfejsu),
- zakończenie – w tej fazie interfejs powinien jasno przekazać informację o zakończeniu akcji i jej rezultatach.
Można sobie wyobrazić przekazywanie przez interfejs odpowiedniej informacji w drugiej i trzeciej fazie manipulacji. W zasadzie, można by przyjąć, że manipulacja bez kliknięcia jest „jeszcze bardziej bezpośrednia”? Jednocześnie, nowy rodzaj interfejsu wymagałby kolejnych pomysłów na zastąpienie manipulacji obsługiwanej podwójnym kliknięciem, przeciąganiem, podwójnym przeciąganiem… Czy to się przyjmie? Rzecz można potraktować raczej w kategoriach ciekawego eksperymentu.
Na podstawie dontclick.it.
tagi technorati: interfejs, hci, usability, użyteczność
Mówiąc szczerzę to nie widzę możliwości zastąpienia chociażby przeciągania okna na gest myszy – może i ktoś to wymyśli, ale czy będzie praktyczne? Choć ciężko się nie zgodzić, że gdyby można byłoby się w cudowny sposób pozbyć kliknięć myszy, byłby to ogromny krok w przód
Klikniecie służy nam często za potwierdzenie danej akcji, tak jak kiedyś Enter. Myślę, że taki interfejs przyda się w sytuacjach, gdzie nie trzeba potwierdzać tego co chce się zrobić. Z drugiej strony kojarzy mi się to z jazdą na rowerze bez trzymanki, ręce wolne, ale można się wywalić; tak samo jeden nieostrożny ruch myszką i już wybraliśmy jakąś dziwną opcję.
zanim wszedlem na strone, wydawalo mi sie niemozliwym aby jakakolwiek interakcja bez klikania byla mozliwa, a jednak
z drugiej strony jenak na dluzsza mete mysle ze bylo by to mniej praktyczne niz klikanie, ktore w koncu nie jest az tak bardzo meczace i czasochlonne.
Odrazu na mysl przychodzi myszka Apple’a z jednym klawiszem… tylko czekac az ktos wymysli myszke w ogole bez klawiszy
[...] Już na pierwszy rzut oka widać, że trójwymiarowy pulpit z założenia realizuje funkcje bezpośredniej manipulacji – w nowy wizualnie sposób. Nowy pulpit spełnia bowiem wszystkie niezbędne przesłanki (zob. tekst Koniec z nawykiem klikania): [...]
BumpTop jest prototypem przenoszenia naturalnych nawyków człowieka, które zostały „zakłócone” przez graficzne GUI starego Mac OSa i później Windowsa, które zmonopolizowały i narzuciły sposób nawigacji i pracy na komputerze.
Z jednej strony bardzo zmatematyzowały one (os-y) te czynności wprowadzając w nie dużo porządku i organizacji, z drugiej zaś zabrały „spontaniczność” i intuicyjność działań narzucając jeden sposób na wykonywanie czynności.
Na szczęście dzięki moźliwościom nowego sprzętu i softu będzie moźliwe wzbogacenie matematycznej organizacji z ludzką spontanicznością i intuicyjnością.
OS X na Macintosha juź zaczął wprowadzanie naturalnych gestów do obsługi systemu Expose, widgety, czy wręcz „pisanie” komend na ekranie komputera.
Wiem po sobie, że po pierwszym „wow” i eksperymentach w ciągu 6 miesiący od przesiadki z Windowsa na OS X moja produktywność bardzo wzrosła przy tych samych czynnościach, bo wypracowałem zastosowania dla tych „naturalnych” moźliwości nawigacji.
BumpTop to jest kolejny eksperyment który na pewno bardzo mocno stara się odwzorować prawdziwą fizykę biurka, ale sprawia nieociosanego, jak wszystkie nowe pomysły. Czas i testy uźytkowników oraz stałą współpraca z tymi developerami moźe doprowadzić tą ideę, dla niektórych szaloną, do majstersztyku funkcjonalności.
Spodziewam się, źe konsensusem tego zamysłu będzie mocna asymilacja klasycznej nawigacji z tą „nowatorską”.
Pomysł godny uwagi i na pewno baaaardzo rozwojowy. Czekam z niecierpliwością na rewolucję, bo jest tuź za rogiem.