IAB krytycznie o polskim usability

Mam pewien problem. Zwywkle za ocenę cudzej pracy pobieram wynagrodzenie i poza okazjonalnymi komentarzami dla prasy branżowej staram się nie wylewać publicznie pomyj. Ostatnio nie znalazłem czasu nawet na pochylenie się nad nowym layoutem interaktywnie.com – tak Krzysiu, jest mi bardzo głupio. Tymczasem dużo szumu wywołuje doroczny raport IAB, a konkretnie – krótki rozdział na temat usability. Postanowiłem mimo wszystko przyjrzeć się efektom pracy kolegów z IAB…

Badania użyteczności są zawierane w ramach budżetów marketingowych lub w ramach poszczególnych projektów informatycznych. Praktyka wskazuje, że wiedzę na temat użyteczności pozyskuje się obecnie poprzez klasyczne badania marketingowe (IDI, FGI, ankiety, CATI). Rozwój badań usability w Polsce może nastąpić wtedy, gdy będą one zlecane wyspecjalizowanym firmom.

Teza słuszna. Rozwój rynku jest warunkowany świadomością klientów, którzy jak dotąd nader często zlecają badania użyteczności największym firmom badawczym, realizującym projekty z wykorzystaniem „tradycyjnych” metod, nie zawsze dobrze dopasowanych do specyfiki. Wszystko byłoby w najlepszym porządku, gdyby nie jeden z kolejnych ustępów raportu:

Mody w Polsce
W Polsce usability jest już nie tylko modą, lecz także wymogiem. Nowością są badania związane z optymalizacją sprzedażową, badania użyteczności na komórkach czy badania emocji wspierane o metody neurofizjologiczne. Audyty ekspertów pomimo powierzchownej roli są w Polsce względnie tanie i służą jako wstępne rozpoznanie problemów użyteczności. W Polsce co prawda brak jest wyspecjalizowanych firm od użyteczności, ale potencjał rynku dostrzegły zachodnie firmy sprzedające profesjonalny sprzęt badawczy.

Bardzo przepraszam, ale trudno jest pojąć intencje autora, któremu z litości odpuszczę wymienianie nazw wyspecjalizowanych podmiotów na rynku. Wydźwięk jest fatalny, a szkoda została wyrządzona, powyższe wnioski są już cytowane (choćby przez Internet Standard). Trudno zrozumieć to wszystko inaczej niż na zasadzie – rynek jest w powijakach, a rozwinie się kiedy klienci będą mieli do dyspozycji wyspecjalizowane firmy, których obecnie brak.

Dalej jest równie ciekawie:

Problemy rynku, perspektywy rozwoju usability, próby integracji tej dziedziny z innymi
Na rynku brakuje wysoko wykwalifikowanych ekspertów od usability. Nie ma instytucji prowadzących dokształcanie w tej dziedzinie. Zaawansowane publikacje dostępne są wyłącznie po angielsku.

Warto pochylić się nad tym akapitem. W pierwszym odruchu protestu chciałoby się wygłosić kolejne ciepłe słowo o wiedzy autora. W końcu jest już parę kierunków kształcących pod odpowiednim kątem, w tym interdyscyplinarna kognitywistyka. Z drugiej strony, na rynku brakuje trochę studiów podyplomowych – umożliwiających wymienione dokształcanie. Co do wysoko wykwalifikowanych ekspertów i anglojęzycznych publikacji – może nadszedł czas uderzyć się w piersi? Zwykle cytujemy, a nie jesteśmy cytowani, a poza PR’owo zorientowanymi raportami nie za wiele wyszło spod naszych klawiatur wyników badań, które nadają się do szerokiego cytowania. Na kilku uczelniach są zapewne kandydaci na polskich Normanów, ale dlaczego nikt o nich dotąd na świecie nie słyszał? Jeżeli autorzy raportu IAB piszą bzdury, czas zacząć ich o tym przekonywać… Wylewanie żali w komentarzach na interaktywnie.com to jeszcze nie to samo ;)

Na szczęście, jest szansa, że zacznie się coś dziać w tej sprawie. Powstała grupa robocza usability w IAB – być może za rok raport będzie bardziej korzystny dla branży. Sęk w tym, żeby nie tylko kształtować opinie od wewnątrz tej organizacji, ale zacząć publikować. Albo zginąć – jak mawiają w USA.

16 responses to “IAB krytycznie o polskim usability”

  1. Krzysztof Adamus

    Popraw szybko, bo piszesz „choćby przez Internet Standard” a linkujesz do interaktywnie.

  2. Marek Kasperski

    Nie wiem czy się śmiać… Fragmenty, które cytujesz są skandaliczne. Nie wierzę, że osoba, która to pisała nie jest rozeznana w rynku – raczej przypisuję ludziom, których nie znam profesjonalizm w tym, co robią (w końcu ktoś z jakiś powodów powierzył im takie, a nie inne obowiązki). Ale jeśli to, co przeczytałem nie wynika z głębokiej niewiedzy, to sytuacja jest jeszcze trudniejsza, bo napisane to mogło zostać jako akt intencjonalny. Co by znaczyło, że ktoś ma w tym korzyść, bądź niebawem korzyści może z tego czerpać.

    Jeśli za chwilę wyjdzie raport firm wchodzących w część Usability w IAB, i okaże się, że to te firmy istnieją na polskim rynku, to będzie już to mało śmieszne wypaczanie realiów (w zasadzie już jest mało śmiesznie i warto by się zastanowić co z tym fantem zrobić, gdyż ja chodząc do klientów będę miał po tym raporcie o niebo trudniejszą sytuację).

    Panowie z IAB, zastanówcie się czasem co piszą Wasi ludzie i dla kogo Wy w ogóle i co robicie. Bo to co się stało, to nie jest pomoc branży – jest to (intencjonalne bądź nie) podstawianie kłód, a być może (czas pokaże) próba wylansowania przyszłego Usability IAB, firm w nie wchodzących oraz sprawienia wrażenia, że przed Usability IAB to było pole i ugór i to dzięki Wam powstają sady dające owoce. Ale to po prostu jest nieprawda!

    A dodatkowym elementem – przemawiającym na Waszą niekorzyść – może być fakt, że uświadomieni klienci, którzy przeczytają ta farmazony, wyrobią sobie przy okazji zdanie nt. Waszych niekompetencji: „Co to za znawcy, co to nawet nie wiedzą co się u nich w branży dzieje i kto, co robi?”

    Na koniec jeszcze lista firm, które świadczą kompetencje z zakresu usability, jeśliby ktoś postronny czytał fragmenty raportu i nie był zorientowany. W porządku alfabetycznym (w nawiasie odpowiedzialni za rozwój firm):

    Entigra (Dymecki)
    Ideacto (Kotala)
    Making Waves (Turaj)
    Offline (Orłowski)
    PerfectOne (Śledziński)
    Simplo (Żatuchin)
    ThinkLab (Kasperski)
    UseLab (Kuśmierek, Anyżewski, Kotecki)
    WebAudit (Drózd)

    Firmy mają także działy u siebie – z agencji np. ADV (Piwowar), Hypermedia, K2 (Lipiec), MRM, z dużych klientów – allegro, gadugadu, gazeta, onet, wp i inni.

    Są też w końcu wolni strzelcy, jak np. Magda Ptak, Grzegorz Rusiecki.

    Tyle w kwestii edukacji.

  3. eof

    @Krzysztof

    poprawione, dzięki!

  4. Piotr Szymczak

    Zgadzam się, że ten artykuł to tylko próba późniejszego wylansowania IAB Usability.

  5. Mirek Połyniak

    tak jak napisał Marek:
    jeśli za chwilę wyjdzie coś z grupy Usability w IAB i będzie się mocno różniło od obecnego raportu moje pierwsze pytanie: w co mam wierzyć? wystarczy postawić się na miejscu potencjalnego klienta, któremu serwuje sie taki ‘rollercoaster’

    i to co zauważył Eryk: media już poczęły tworzyć ‘famę’, która jest absolutnie niezgodna z rzeczywistym obrazem

  6. Artur Pszczółkowski
  7. Maciej Lipiec
  8. Grzegorz Rusiecki

    Szkoda, że tekst na tak niskim poziomie merytorycznym (w kontekście pojęcia usability), kształtuje opinię/świadomość branży.

  9. Bartłomiej Dymecki

    Ok chłopaki (i dziewczyny). Nie ma co narzekać, tylko trzeba się starać tą informację dementować ;-) Pozwolę sobie zalinkować moje dwa grosze w dyskusji:

    http://www.dymecki.pl/2009/06/informacje-iab-stanowczo-dementujemy/

  10. eof

    z komentarzy tu i ówdzie wynika, że ten pasztet wypichcił nam (ufam, że nieświadomie) przedstawiciel firmy, która zupełnie nie powinna być zainteresowana takim a nie innym odbiorem tego rozdziału raportu. Przyznam, że powoli zaczynam tracić wiarę w ów brak świadomości konsekwencji tego, co napisał.

    To śmierdzi.

  11. Kuba

    Marek…

    Nie zapomniałeś przypadkiem jeszcze o jednej firmie? :)

  12. Tomek Karwatka

    Eryk, Marek – „a nie mówiłem” :)

  13. Marta

    Nie ma co się dziwić, widać jednoosobowe firmy pracujące w bloku tworza ten rynek ;) … niech lepiej zamiast tylko mówić, że robia usabilty niech pokażą co i jak robią … dlatego własnie ten rynek ma taka opinie, bo mamy w wiekszosci książkowych i samozwanczch ekspertów, którzy potrafią tylko gadac …

  14. Bartek Juszczyk

    cholera, jak nie to nie, i już!! Chciałem skomentować, podzielić się arcy-ważnymi przemyśleniami, ale dwa razy mi sieć wysypało, to już mi się nie chce!
    :)

  15. eof

    i wszystko to przez IAB! ;)

  16. Kto tu właściwie robi usability? : WebAudit Blog

    [...] które użytecznością się zajmują. Skomentowało to dość wyczerpująco kilka osób, choćby Eryk Orłowski (polecam też komentarze pod jego [...]

Leave a Reply