
Z interesującą inicjatywą wyszedł Łukasz Felsztukier, na blipie znany jako elcukro. Użytkownicy blip.pl mieliby wypromować ów mikroblog własnym sumptem, organizując kampanię outdoor. Ciekaw jestem, czy coś z tego wyniknie, osobiście chętnie zmontuję event w Warszawie, oparty na pomysłach Graffiti Research Lab – projekcja stream’u blipa w jakimś uczęszczanym miejscu. Przechodnie wyposażeni w komórki mogliby wysyłać wiadomości „prosto na ścianę”.
Zachęcam do śledzenia tagu #blipboard. W przyszłym tygodniu zaplanowane spotkanie „projektowe”
Wpis być może mało tematycznie związany z UX, ale mam nadzieję, że się czytelnicy nie obrażą.
Inicjatywa ciekawa, ale… czy właściciel Blipa, Gadu-Gadu, naprawdę nie ma pieniędzy na promowanie swojej własności? Na codzień wszyscy klną na GG, że wszędzie wciska swoje reklamy i że żąda opłat za korzystanie z mobilnej wersji komunikatora. A teraz mamy się składać na reklamę ich własności? Ee…
Nie wydaje mi się, żeby komukolwiek chodziło o ratowanie budżetu promocyjnego korporacji
Nie sądze także, żeby samo GG chciało w ten sposób dorabiać… Choć idea kusząca – po user generated content i advertisment czas na user financed advertisment
Dobre na czas kryzysu.
Dla mnie fajne jako casus inicjatywy oddolnej.
Pytanie tylko czy to nie pójdzie o krok za daleko. Bo jakkolwiek mogę dla „mojego” mikrobloga zalinkowac go tu i tam, wrzucić jakiś dziwny opis pod profilem, czy chwalić się gdzie się da nim, tak nie wyobrażam sobie sięgania do kieszeni w imię jakiejś „big idea”.
Niemniej – bedac w branży wizerunkowej – nie dziwię się samemu pomysłowi i jego konsekwencjom – wręcz trzymam zań kciuki.
Powodzenia.
BJ
cyt.
Użytkownicy blip.pl mieliby wypromować ów mikroblog własnym sumptem, organizując kampanię outdoor. Ciekaw jestem, czy coś z tego wyniknie, osobiście chętnie zmontuję event w Warszawie, oparty na pomysłach Graffiti Research Lab…
Piękna polszczyzna. Warto jeszcze wspomnieć o web development i transakcjach fraudowych.
Aha i nie zapomnieć wyprowadzić doga na łoka.
Język szkoleń…
Ale pozdrawiam!
Don Norman – rządzi (żeby nie powiedzieć RULEZ)
Seee ya
To prawda, że wyszło bełkotliwie. Zrobiła się ze mnie językowa łajza, powinienem nad tym popracować. Zapewne znalazłbyś w serwisie więcej takich kwiatków, ale mam nadzieję, że przynajmniej od czasu do czasu treść merytoryczna wynagradza brak staranności redakcyjnej… Będę pisać częściej, więc jest szansa, że wynagradzać będzie
ukłony