Blipboard – reklama z inicjatywy internautów

blipboard

Z interesującą inicjatywą wyszedł Łukasz Felsztukier, na blipie znany jako elcukro. Użytkownicy blip.pl mieliby wypromować ów mikroblog własnym sumptem, organizując kampanię outdoor. Ciekaw jestem, czy coś z tego wyniknie, osobiście chętnie zmontuję event w Warszawie, oparty na pomysłach Graffiti Research Lab – projekcja stream’u blipa w jakimś uczęszczanym miejscu. Przechodnie wyposażeni w komórki mogliby wysyłać wiadomości „prosto na ścianę”.

Zachęcam do śledzenia tagu #blipboard. W przyszłym tygodniu zaplanowane spotkanie „projektowe” ;) Wpis być może mało tematycznie związany z UX, ale mam nadzieję, że się czytelnicy nie obrażą.

5 responses to “Blipboard – reklama z inicjatywy internautów”

  1. Łukasz Więcek

    Inicjatywa ciekawa, ale… czy właściciel Blipa, Gadu-Gadu, naprawdę nie ma pieniędzy na promowanie swojej własności? Na codzień wszyscy klną na GG, że wszędzie wciska swoje reklamy i że żąda opłat za korzystanie z mobilnej wersji komunikatora. A teraz mamy się składać na reklamę ich własności? Ee…

  2. eof

    Nie wydaje mi się, żeby komukolwiek chodziło o ratowanie budżetu promocyjnego korporacji ;) Nie sądze także, żeby samo GG chciało w ten sposób dorabiać… Choć idea kusząca – po user generated content i advertisment czas na user financed advertisment ;) Dobre na czas kryzysu.

    Dla mnie fajne jako casus inicjatywy oddolnej.

  3. Bartek Juszczyk

    Pytanie tylko czy to nie pójdzie o krok za daleko. Bo jakkolwiek mogę dla „mojego” mikrobloga zalinkowac go tu i tam, wrzucić jakiś dziwny opis pod profilem, czy chwalić się gdzie się da nim, tak nie wyobrażam sobie sięgania do kieszeni w imię jakiejś „big idea”.

    Niemniej – bedac w branży wizerunkowej – nie dziwię się samemu pomysłowi i jego konsekwencjom – wręcz trzymam zań kciuki.

    Powodzenia.
    BJ

  4. saqmd

    cyt.
    Użytkownicy blip.pl mieliby wypromować ów mikroblog własnym sumptem, organizując kampanię outdoor. Ciekaw jestem, czy coś z tego wyniknie, osobiście chętnie zmontuję event w Warszawie, oparty na pomysłach Graffiti Research Lab…

    Piękna polszczyzna. Warto jeszcze wspomnieć o web development i transakcjach fraudowych.

    Aha i nie zapomnieć wyprowadzić doga na łoka.

    Język szkoleń…

    Ale pozdrawiam!
    Don Norman – rządzi (żeby nie powiedzieć RULEZ)

    Seee ya

  5. eof

    To prawda, że wyszło bełkotliwie. Zrobiła się ze mnie językowa łajza, powinienem nad tym popracować. Zapewne znalazłbyś w serwisie więcej takich kwiatków, ale mam nadzieję, że przynajmniej od czasu do czasu treść merytoryczna wynagradza brak staranności redakcyjnej… Będę pisać częściej, więc jest szansa, że wynagradzać będzie :)

    ukłony

Leave a Reply